Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubione. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ulubione. Pokaż wszystkie posty

9/08/2014

Co lubię w....sierpniu i wrześniu.



Bezbłędnie wychwytuję zapach jesieni w powietrzu. Mimo że słońce nadal uparcie grzeje, nie jest to światło pieszczotliwe, raczej spalające liście na brąz. Światło w ciągu dnia jest złote, wieczory zimne, a księżyc jakby okryty lodową kołderką. Tam gdzie mieszkam dobrze widać gwiazdy, więc nocami spaceruję, mijam ciche domy z oknami jasnymi jak płomienie
i zadzieram głowę do góry wypatrując znanych mi konstelacji. 



...I tak oto, w sierpniu i wrześniu najbardziej lubię...


1. Piec cynamonowe bułki
  
I częstować swoich sąsiadów. Ciągnie mnie do jabłek, a kiedy zobaczyłam ten filmik z Liską z White Plate, to upieczenie tych bułeczek stało się moją małą kulinarną...obsesją. Wanilia i cynamon nie pachną tak wrogo, jak przez całe wakacje...




2. Płytę Teresy Bergman.

Zobaczyłam ją i usłyszałam grającą na ulicy, wypluwającą z siebie energię! Stałam i słuchałam jej, otoczonej tłumem jak kokonem, tego dziewczęcia z kokardą w blond włosach. W jej głosie jest MOC fajnie krusząca ponure wyziewy wieczorów.  Jednakże czasem lubię popaść w melancholię i nawet uronić łzę, wtedy niszczę się filmami. 

Próbka jej umiejętności, koncert na żywo, Berlin 2013:



3. Film nakręcony przez hiszpańskiego reżysera, Eliseo SubielaNo te mueras sin decirme adonde vas (2012).  

Czy kiedykolwiek marzyliście o urządzeniu, które rejestruje sny? Główny bohater filmu ma podobne marzenie. Powiem tyle, że to kameralny film o przeznaczeniu i miłości. Dzieło mądre i wrażliwe, oniryczne.Mnie pozostawiło we łzach. Do obejrzenia w całości na YouTube, z angielskimi napisami, o tutaj



4. Wrzosy!

Odkąd zobaczyłam wrzosy rosnące wysoko na polanie w górach, to pozwoliłam sobie zrobić im dziesiątki zdjęć. Tak więc wrzosy rosną mi teraz na twardym dysku, jeden na parapecie, a reszta siedzi w pamięci, przypominając o jednym z najlepszych dni tego roku.



P.S. Miałam przyjemność fotografować przemiłą dziewczynkę, autorkę bloga The Robot That Had a Heart, której na imię Klara. Klara jest fotografem. Mi zdarza się być jej modelką. Ostatnio Klara szyje vintage sukienki i wygłupia się po drugiej stronie aparatu:


Reszta sesji na blogu Klary, o tutaj!



3/31/2014

W marcu cieszy mnie...


 
أهواك ..
وإن مر يوم من غير رؤياك
أنساك ..
واشمعنى المرة دي رسماك
الشوق يحرك الحنين ومن القلب
الليل يطول والنهار يعدي بالقلب

يا هشة عَ قلبي
الفرقة تئلمني
أنا ما عندي حل ..
أنا ما عندي حل ..
لا قلبي يحب مرة
* لا قلبي يحن مرة



1. Zmysłowość wiosny

...zaplatanie wiosennych warkoczy i plecenie wianków,
...nocne aromaty kwiatów, które świecą w ciemności bielą,
...jedzenie ton "pankejków"...

2. Podniecanie umysłu

...czuła "Zorkownia" Agnieszki Kalugi. To historie, które uczą miłości, wyrastającej tam, gdzie pozornie rozkwita tylko śmierć.
..."Wywiad z wampirem" Anne Rice. Tym razem próbuję czytać w oryginale. Amerykańskie wydanie nie jest tak piękne jak polskie Rebisu, ale jak przyjemnie jest mieć je w dłoni...

3. Wędrówki duszy

...szukanie za furtkami Tajemniczych Ogrodów,
...słuchanie opowieści o barwnym Maroku, zapach olejku arganowego, przypraw z Marrakeszu, dotykanie hibiscusa, który pije światło jak wampir, stając się krwistoczerwony.
...rozkoszowanie się hipnotyzującą muzyką, towarzyszącą pierwszym kochankom na ziemi
... film "Tylko kochankowie przeżyją". Nie mogę go wyrzucić z mojej głowy i drgających włókien serca. Pragnę Was uwieść moim artykułem

4. Projekt: ciało

...Projekt Ciało! Za mną druga sesja zdjęciowa. Fascynująca, wyzwalająca, mniej nieokrzesana niż chciałam ;) Poniżej foto zza kulis. Więcej: wkrótce!






* 
I adore you
and if a day passes without sight of you
Iforget you
but why this time i envisioned you
the absence awakens the craving , and from the heart
the night is long and the day passes in the heart


Oh fragility of my heart
the separation makes me ache
I have no solution
I have no solution
my heart only loves once
my heart only loves once?


2/18/2014

W lutym cieszy mnie...

W lutym spaceruję z psem po parku i patrzę na matki z dziećmi w wózkach. Odkąd przeprowadziliśmy się na drugą stronę Wisły, życie płynie nieco wolniej, jakby zamknięte w szklanej kuli. Park przypomina tekturową makietę bez życia, z krwiożerczymi drzewami jak u Tima Burtona. Jest niby - trawa, jest niby - słońce, jest ciepło, ale nie ma jeszcze tych świeżych wiosennych zapachów, które unoszą, uwodzą.

Mimo wszystko ta niby wiosna cieszy mnie! A oprócz niej...

1. Lhasa de Sela. Amerykańsko - meksykańsko wokalistka, która komponowała w trzech językach: angielskim, francuskim i hiszpańskim. Totalnie mną zawładnęła, bo jej muzyka to i mistycyzm, i dziwna tęsknota, i melancholia. Jest w tych dźwiękach i niskim głosie Lhasy coś pierwotnego jak odgłos bicia serca, niepokojącego i fascynującego zarazem. Niestety, Lhasa zmarła na raka piersi przed paroma laty, co ze smutkiem odkryłam na początku przygody z jej muzyką...


2. Estes Pinkola Clarissa i "Biegnąca z wilkami. Archetyp dzikiej kobiety w mitach, podaniach i legendach".

Książka - legenda autorstwa hiszpańskiej autorki Clarissy Pinkoli Estes. Książka, którą "każda kobieta powinna przeczytać". I tu gdzie powinny popłynąć słowa wartkim nurtem, tam pojawia się tama. Bo to nie książka, tylko podróż: w siebie, w sny, na pustynię, podróż trudna, ale ciekawa i pożyteczna. Autorka (antropolog i psycholog w jednym) używa pięknego, metaforycznego języka, a książka wydaje się być jednym wielkim cytatem pobudzającym myśli, będącym wyzwaniem...Wciąż czytam, przebywając gdzieś na południu. Ciągnie mnie do Ameryki Południowej, gorących kolorów, wielobarwnych ptaków...Zarówno Lhasa, jak i Estes dobrze mnie trzymają w tych rejonach.


"sztuka jest niezwykle ważna, bo upamiętnia pory roku duszy albo szczególne lub tragiczne wydarzenia w podróży duchowej".
                                                                                         - cytat z "Biegnącej z wilkami"

                                                                   
3.  Zaz - "Zaz".  Towarzyszyła mi w drodze powrotnej z Paryża, cały jej debiutancki album jest moim odczuciu wręcz znakomity! Pozytywny, pasuje do porannych, figlarnych promieni słońca.





 4. Kolczyki.


Prezent. Może to głupie, może infantylne, ale noszenie ich poprawia mi nastrój. Lubię ich blask oraz chłodny dotyk kryształu. 


 5. Świeczniki.


Mam dwa ulubione, które zapalam wieczorem i stawiam na parapecie okna, czekając na Niego. W Nowym Domu są doskonale widoczne z okien i nieco przypominają mi o Oslo, zwyczaju stawiania lampionów przed wejściem...





Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka