Za mną to, co dobre: pierwszy chleb i warsztaty kulinarne, rozwój fotograficzny i sesje na warsztatach, kulturalne audycje radiowe, księżniczkowe przebieranki, a przede wszystkim podróże (małe i duże): do Krakowa na targi, do Białegostoku na Upiora w Operze, pierwsza wizyta w pięknej Anglii*, nieoczekiwane wyjazdy do Francji (on dira que les rencontres font les plus beaux voyages...).
A że spotkania tworzą najpiękniejsze podróże, to też ludzie, którzy przez chwilę towarzyszyli mi w drodze - niektórzy pełni blasku jak komety, którzy na chwilę rozjaśnili moje niebo, inni, jak skały - niezmienni, zawsze w pobliżu. Część z nich poszła swoją ścieżką, część została, inni - jeszcze nadejdą. Z podróży oprócz wspomnień i doświadczeń przywiozłam coś jeszcze: odwagę i wiedzę o samej sobie. Nowy Rok będę witać w nowym miejscu, ale ze starymi, kochanymi ludźmi - skałami na mojej drodze.
