Dawno nie pisałam. Nie potrzebowałam, a może nie miałam inspiracji. W końcu nadeszła. Dzisiaj. Choć długo dojrzewała. Całe lato, kiedy oddawałam się poszukiwaniom drobiazgów i rozpieszczałam oczy widokiem, rzeczy, które chciałam mieć. Aby mi niosły radość.
To miejsce powstało już kilka miesięcy temu. Zimą? Poprzednio była tam pralnia, opięta pomalowaną na biało siatką, którą omijałam spojrzeniem. I nagle coś zaczęło się zmieniać. Zniknęła pralnia, a zamiast niej pojawiły się kolory i przedmioty. Na początku nieśmiało, jakieś kolorowe lampki, drobiazgi na wystawach z wielkimi oknami, które w końcu zaczęły wpuszczać światło do tego przybytku.
Do tej pory ulica Polna była atrakcyjna dla mnie głównie ze względu na zapach piekarni (i bułeczki z suszoną żurawiną!), teraz nieustannie zawieszam wzrok na wystawie sklepu. Secret life (of things). Ten, jeszcze pachnący świeżością przybytek, był dla mnie dość tajemniczy. Wyglądał na taki sklep, co to sprzedaje kilka rzeczy na krzyż w niesamowicie nieprzyzwoitych cenach. W miarę, gdy wystawa zaczęła się wzbogacać o nowe przedmioty, tym zaczęła wzrastać moja ciekawość i zaufanie. W lato pojawiły się barwy. I perfumy. A teraz, od kilku miesięcy nie mogę się oprzeć kolejnym drobiazgom z wystawy, które „żyją sekretnym życiem”. Ujęły mnie zwłaszcza kwiatowe, ozdobne girlandy z metalowych listków oraz świecznik, hmm kandelabr! Również stworzony z metalowych, stylizowanych kwiatów, co wydało mi się projektem niezwykłym i pięknym.
Dobrze jest mijać na swojej codziennej drodze miejsce, które przyciąga wzrok i sprawia estetyczną radość. A kiedy wejdzie się na stronę sklepu…Secret life of things to dom dla mebli, kosmetyków i dodatków. Znajdzie się w nim też miejsce na książki, łyk herbaty oraz dziecięce drobiazgi. Zastanawiałam się, co sprawia, że ten sklep wydaje mi się taki inny. Niezwykły. Otóż, już chyba wiem. Zaglądając do niego widzi się ład. Harmonię. Jest niczym starannie umeblowany pokój, do którego chce się wejść, obejrzeć drobiazgi na półkach i spocząć na kanapie z filiżanką aromatycznej herbaty.
Sklep powołały do życia dwie dziewczyny – Viola i Aga. Jak piszą na swojej stronie internetowej, pragną stworzyć zrelaksowany nastrój nie tylko w Secret life of things, ale również chcą pomóc innym, poszukującym podobnego klimatu w własnym domu. Podkreślają, że ich siłą są pomysły, niekoniecznie ogromny budżet.
Przyznaję, że przeglądając ofertę sklepu (a może wspaniale urządzonego wnętrza udającego sklep?) poszukiwałam głównie drobiazgów, które potrafią wywołać uśmiech na twarzy, a w których mieszkają okruchy piękna.
Każda rzecz jaką można znaleźć w Secret life of things zdaje się posiadać duszę. Osobowość. I każda z nich jest do kochania. Wydaje mi się, że przygarniając stamtąd nawet drobiazg, przynosimy do swojego domu te maleńkie drobinki pozytywnego nastroju. Sklep nie należy do tanich, ale mnie kusi. I skuszę się na cokolwiek.
Nie widziałam tych szafeczek na żywo. Mam jednak nadzieję, że są malutkie. Na tym (i na barwie!) opiera się ich urok...
Marzę o tym świeczniku na swojej ścianie. Jego roślinna uroda mną zawładnęła. Ilekroć przechodzę, wymieniamy spojrzenia ( w końcu on też ma jakieś swoje sekretne życie, czyż nie?).
Rozkoszne materiałowe klocuszki dla dzieci.
Najpiękniejsza jest metalowa osłonka. Te ornamenty!
Myślę, że takie niesamowicie kolorowe lampki mogłyby uratować wiele depresyjnych duszyczek w najbliższe jesienne dni. Szkoda, że ich cena jest taka wysoka. Szkoda, że to co piękne jest tak często najdroższe.
Przepiękny. Na tealighty. Światło płomienia odbijające się od metalowych płatków musi wyglądać niezwykle.
Wszystkie zdjęcia pochodzą ze strony Secretlife.pl
Adres sklepu:
Secret Life s.c
ul. Polna 18/20
00-625 Warszawa
tel: 22 412 48 11
sklep@secretlife.pl
Godziny otwarcia:
pon - pt 11-19
sob 11-15